Helka i Kelén

Helka to postać ze znanej balatońskiej bajki - przepiękna księżniczka, która pokochała dzielnego Keléna. A jak skończyła się ta miłosna historia nad wodami Balatonu, przeczytajcie sami...

Dawno, dawno temu na półwyspie Tihany wznosił się przepiękny zamek. Mieszkał w nim stary, ślepy król, który miał dwie przepiękne córki. Horka mimo olśniewającej urody, charakter miała paskudny, a czar jej zupełnie pryskał, gdy się odezwała. Głos miała bowiem tak straszny, jakby kto żelazo piłował. Helka zaś nie tylko wyglądem każdego mogła oczarować, ale i swym dobrym sercem, bo pod tym względem była przeciwieństwem swej siostry.

Wieść o urodzie księżniczek szybko rozeszła się na całe królestwo. Kolejka pretendentów do ręki ciągnęła się wzdłuż całego Balatonu. Horka wymogła jednak na ojcu, by ogłosił, że ten tylko otrzyma jej rękę, kto zdoła odmienić jej głos. Helka zaś swatami w ogóle nie była zainteresowana, dnie całe opiekując się schorowanym królem.

Niemożliwego zdawałoby się zadania odczarowania horkowego głosu podjął się śmiały książę Thuz. Przebiegły był dość, udało mu się zatem dowiedzieć, gdzie w nadbalatońskich lasach żyje czarodziej, mogący mu pomóc. Odwiedził starca, zwierzył ze swego problemu, a ten w najlepszej wierze ofiarował mu swój pierścień. Horka przez tydzień nosić go miała pod językiem, by jej głos zabrzmiał jak srebrny dzwoneczek. Po tym zaś czasie obłudny Thuz przyrzekł czarodziejowi pierścień zwrócić.

Czar zadziałał, Horka zyskała piękny głos, a Thuz – jej rękę i połowę królestwa. Nie miał więc głowy do dotrzymywania obietnic. Czarodziej poczuł się oszukany i po odbiór swej własności wysłał do zamku przybranego syna Keléna. Ten nic nie wskórał, ale gdy zobaczył przepiękną Helkę, natychmiast zakochał się bez pamięci, a i jej serce mocniej zabiło na widok smagłego młodzieńca.

Tymczasem podła Horka knuła wraz z małżonkiem, jak pozbyć się siostry, której nigdy nie lubiła, i zgarnąć drugą połowę królestwa. Pewna stara wiedźma podpowiedziała jej, że w leśnych ostępach kryje się potężny dąb, którego strzeże groźny dzik. Na czubku drzewa jest krucze gniazdo, a rosa z niego zebrana i język dzika przywrócić mogłyby wzrok staremu królowi. Wiadomo jednak, że śmiałek, który odważy się na taką wyprawę, zginie niechybnie. Horka liczyła na to, że zakochana w ojcu Helka poprosi Keléna o pomoc, a gdy ten przepadnie, sama umrze z rozpaczy.

Kelén rzeczywiście ruszył w drogę, ale pomógł mu stary czarodziej. Mędrzec słusznie przeczuwał jednak, że niegodziwcom nie można ufać i obmyślił sprytny plan. Gdy Kelén cały i zdrów powrócił do zamku ze zdobytymi skarbami, Horka nie kryła zdumienia. Przyjęła dary, ale zamiast uleczyć ojca, usmażyła ozór dzika mężowi na kolację, a sama przemyła twarz czarodziejską rosą. W tej chwili wyrósł jej dziób, a skóra pokrywać zaczęłą się czarnymi piórami. Horka zamieniła się w kruka, a gdy jej mąż krzyknąć chciał z przerażenia z jego gardła wydobyło się tylko chrząkanie i kwiczenie, bo Thuz sam był już dzikiem. Pełni wstydu uciekli z zamku i ślad wszelki po nich zaginął.

Tymczasem Helka i Kelén za radą czarodzieja z kwiatów porastających półwysep Tihany zebrali nektar, który przywrócił staremu królowi wzrok. Ten, gdy tylko ujrzał na nowo piękny świat, nie posiadał się z radości, a młodym wyprawił huczne weselisko, o którym długo jeszcze opowiadano w całej okolicy. Helka i Kelén żyli długo i szczęśliwie, a o ich dozgonnej miłości przypominają dziś dwa ponad stuletnie, bliźniaczo podobne do siebie statki, pływające po Balatonie i noszące imiona zakochanych.